Japonia - pogrzeb Mikinnou
Wszyscy albo płakali albo mieli łzy w oczach. Rodzice Miki lekko mówiąc przypierdolili się do jej znajomych, a najbardziej do Sasoriego, bo ciota powiedział że to jego wina (Kas ja też Cię kocham :* :D dop. Amine). O mało go nie wyprosili z pogrzebu ale Kasumi tak im nagadała że go wpuścili tak czy siak. Trumna była zamknięta, tłumaczono to tym że lepiej żeby dzieci jej nie widziały ale prawda była taka że ciało było zbyt zmasakrowane.
Po pogrzebie udali się jak wszyscy na stype, jednak drogę zagrodzili im znowu rodzice zmarłej.
- A wy gdzie idziecie?
- Przepraszam? - powiedziała Ania.
- Stypa jest tylko dla rodziny - usłyszeli odpowiedź.
- Ale my jesteśmy jej rodziną - zauważył Tobi. Jako odpowiedz usłyszeli prychnięcie i drzwi do lokalu zostały zamknięte im przed nosami. Dziewczyny były wściekłe. No jak tak można! I gdyby nie chłopacy to by zaczęły się dobijać do drzwi.
- Ej! Ej! Dziewczyny spokojnie! - powidział Nagato - zrobimy sobie własną stype.
- Ty wiesz, Naguś, że to wcale nie jest zły pomysł?
- Hidan, spierdalaj! - powiedział strzepując jego ręke z ramienia. Reszta chłopaków się zaśmiała, płeć piękna jeszcze nie była, że tak powiem, gotowa na śmiech.
Jakieś pół godziny później, po wcześniejszym odwiedzeniu sklepu alkoholowego, byli już w pokoju hotelowym. Już tłumacze dlaczego są w hotelu. Rodzice Miki od początku nie chcieli jej przyjaciół na pogrzebie, dlatego musili zamieszkać w hotelu. Na szczęście inni rodzice zapewnili im pobyt tutaj. A teraz wracając do tematu rozsiedli się w jednym z pokoi wynajetych.
- Serio? Nigdy nie piłaś alkoholu? - to pytanie było kierowane do Amine (no a do kogo innego? XD dop. Amine). Jej przyjaciele dopiero w alkoholowym się dowiedzieli że ona nie pije, co oni uważali za dziwne, bo nawet Tobi piję chodź jest dużym dzieckiem.
- No nie... nawet po coli mi odwala więc szczerze to się troche boje co będzie jak wypije coś z procentami - odpowiedziała brązowo-włosa.
- A na osiemnastkę? - tym razem pytanie zadała Jud.
- No nie... Nie patrzcie się tak na mnie, bo to krępujące - powiedziała zakrywając twarz jej pluszową Rainbow dash, z którą się nie rozstawała (No a jak inaczej :D smutno by jej było samej w domu.. XD dop. Amine). Tobi ją przytulił, powiedział reszcie żeby się odpierdolili od niej. Ich twarze wyglądały mniej więcej tak: O.O. Ale przecież Tobi to dobry chłopiec, a dobzi chłopcy takich słów nie używają (nie wiem czy dobrze napisałam dobzi ale kit z tym :P), a przynajmniej nie Tobi. Po otrząśnienciu się z szoku Akiko (mówiłam że będziesz z nami :D dop. Amine) nalała troche alkoholu do shota i podała go Amine, a ta spojrzała się na nią dziwnie ale jednak wzieła naczynie od niej.
- Może nie powinna zaczynać od shota - powiedziała Michi. Nim jednak skończyła mówić, brązowowłosa jednym łykiem wypiła całą zawartość, po czym się skrzywiła. Reszta widząc jej wyraz twarzy wybuchnęła śmiechem. Ale to był dopiero początek (Muahahahahaha XD dop. Amine).
<perspektywa Ani>
Wszyscy śmialiśmy się z miny Amine, ale w głębi duszy dalej było nam smutno. Nagle poczułam coś dziwnego, ale nie zwróciłam na to większej uwagi. Po chwili wszyscy mieliśmy dość dużo wypite. Impreza się rozkręcała, gdy w pewnej chwili coś się stało a mianowicie zgasły światła i usłyszałam głos.
- Ej co się dzieje? - powiedziała Michi wtulając się w Itachiego.
- Co się stało? - spytał się Tobi wtulając w Amine.
- Cicho! Nie słyszycie? - powidziałam ja i Akiko równocześnie.
- Czego nie słyszymy - powiedziała Kas cicho, nie pewna o co chodzi dziewczynom.
- No głosu Miki - odpowiedziałyśmy.
- Akiko mogę w Ciebie wejść, żeby się skontaktować z innymi też? Bo oni teraz mnie nie słyszą - usłyszałyśmy.
<perspektywa Akiko>
Słysząc to pytanie lekko się przestraszyła, ale zaraz się rozluźniła. To przecież Miki, ona to czuje.
- No ok - odpowiedziałam, chociaż dalej miała pewne wątpiliwości. Przed oczami stanęła mi scenka jak "Miki" we mnie wchodzi i zabija wszystkich dookoła. Wszędzie jest krew a ja nie mogę nic z tym zrobić. Pokręciłam głową żeby wyrzucić tę myśl z mojej głowy. Nie ociągając się, Miki weszła we mnie. Krzyknęłam z bólu.
- Hejka ludzie! To ja Mikinnou! Ale się za wami stęksniłam! Dobra nie mam za dużo czasu. Chciałam wam tylko poweidzieć żebyście nie przejmowali się moimi rodzicami, i nie smutali, bo ja tu jestem. Ale to jedyny raz jak z wami rozmawiam. A i Sasori... nie obwiniaj się bo tu przyjde jeszcze raz i Ci wpierdol spuszcze! I to jeszcze być takim imbecylem żeby to powiedzieć moim rodzicom, no chyba Cię pojebało! Dobra nie przyszłam tu wrzeszczeć na nikogo - tu spojrzała się moim ciałem na Sasoriego wściekle - ale przyszłam bo chciałam poweidzieć, papa! i do zobaczenia kiedyś tam, jak przyjdzie wasz czas - tu uśmiechnęła się lekko - a i spotkałam Kushine i Minato, są razem szczęśliwi i nic ich już nie martwi. No to jeszcze raz, Żegnajcie!
I znikła. Wszyscy byliśmy w szoku. Patrzyli się na mnie, jakbym była z kosmosu.
- Co się tak gapicie! Poszła sobie! - powiedziałam.
- Ehm... Akiko? Ale jesteś pewna? - spytał się Deidara.
- Deidara nie wkurwiaj mnie! Tak! Jestem pewna do jasnej cholery! - odkrzyknęłam.
<perspektywa osoby trzeciej>
Impreza się skończyła koło szóstej nad ranem. Po odwiedzinach Miki, wszyscy się narąbali w trzy dupy. Nie obyło się bez atrakcji takich jak, tańczenia na stole przez Amine (to tam był stół? lol XD dop. Amine), śpiewania, a raczej wydzierania się wszystkich dziewczyn, chłopaków liżących się oraz wiele, wiele innych atrakcji których wam nie wymienie bo są zbyt straszne. W każdym bądź razie obudzili się o 14 a na 15 mieli samolot. Więc nagle wszyscy dostali rakiete w dupe i uwineli się na prawie koniec odprawy. Ale coś nie grało...
- Akiko? A ty nie idziesz? - spytała Aki.
- No nie... Znaczy przyjadę do domu ale później, musze tu jeszcze coś załatwić - odpowiedziała po czym się uśmiechnęła.
_________________________
Dobra notka oficjalnie do dupy. A oto powody dlaczego się spóźniłam:
1. Net mi szwankuje, a jak prosze mojego "kochanego" braciszka to zamiast on mi pomóc to mówi że jestem głupia i że psuje kompa i idzie dalej grać.
2. Skapnęłam się że mam napisać notkę dopiero w środe wieczorem, a w czwartek nie miałam czasu zeby zacząć. Więc zaczełam w piątek -.-
No i to by było na tyle, baaardzo was przepraszam że się spóźniłam. Wybaczycie? <prosi ładnie na kolankach> Eeem.... nie wiem co jeszcze powiedzieć więc to już koniec! Nie ma już nic! Jesteśmy wolni! I dalej nie pamiętam! Trala lalala lalalala... co ja dzisiaj ćpałam? Dobre pytanie :D Hahaha, no dobra kończe tą moją wypowiedź bo jeszcze będzie tak długa jak notka :P